W pokoju zapadła cisza.
„Słucham?” – zadrwił dr Sterling. „Eleno, jesteś histeryczna. Hormony…”
„Widziałam przelew” – skłamałam. No, częściowo. Widziałam zapis o funduszu powierniczym, ale nie wiedziałam, gdzie podziały się pieniądze. Teraz wiem. „Pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Wczoraj”.
Victoria zmrużyła oczy. „Zwariowałaś. Podpisz ten dokument”.
„Nie” – odpowiedziałam.
Rozdział 2: Druga opinia
Usiadłam. Otarłam żel z brzucha ręcznikiem papierowym.
„Niczego nie podpiszę” – powiedziałam. „I nie usunę ciąży”.
„Narażasz własne życie!” – krzyknęła dr Sterling. „To dziecko nie nadaje się do życia! Jeśli stąd wyjdziesz, podpiszesz wyrok śmierci na dziecko i na siebie!” „
„Czy to twoja oficjalna diagnoza?” zapytałam, wstając.
„Tak!” wykrzyknął Sterling. „Jestem ordynatorem oddziału położniczego! Moje słowo jest prawem w tym mieście!”
„To zabawne” – powiedziałam, grzebiąc w torbie. „Bo dr Hemmings się z tobą nie zgadza”.
Podniosłam teczkę. Grubą, niebieską teczkę medyczną.
Sterling zamarł. „Kto?”
„Dr Elizabeth Hemmings” – powiedziałam. „Kierownik oddziału medycyny płodowej w Johns Hopkins. I dr Gupta w Mount Sinai. I dr Liu w Mayo Clinic”.
Rzuciłam teczkę na biurko. Wylądowała z hukiem.
„Odwiedzam ich od trzech dni” – powiedziałam. „Poleciałam do Baltimore. Poleciałam do Nowego Jorku”. Zrobiono mi USG 4D o wysokiej rozdzielczości. Zrobiono mi rezonans magnetyczny płodu. Określono kariotyp.
Otworzyłam plik. Wskazałam na stronę podsumowania, która była pogrubiona.
Płód jest zdrowy. Rozwój prawidłowy. Nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości kardiologicznych ani neurologicznych.
„Wszyscy mówili to samo” – powiedziałam. „Mój syn jest idealny. Jest w 90. percentylu wzrostu. Jego serce jest silne. Jego mózg rozwija się idealnie”.
Twarz Victorii zbladła. Spojrzała na Sterlinga. „Marcus? Mówiłeś…”
„Ona… musiała widzieć jakichś szarlatanów!” – wyjąkał Sterling, a pot perlił mu się na czole. „Te raporty mogą być sfałszowane!”
„Dr Hemmings jest autorką podręcznika, który masz na półce” – powiedziałam, wskazując na książkę za nim. „Nazywasz ją szarlatanką?”
Zrobiłem kolejny krok w stronę Sterlinga.
„Nie widziałeś żadnych wad” – powiedziałem. „Widziałeś tylko rekompensatę finansową. Zobaczyłeś macochę, która mnie nienawidzi i chce się mnie pozbyć. Myślałeś, że mnie nastraszysz i zmuszę do zabicia własnego dziecka, żeby mogła zaaranżować „lepsze” małżeństwo dla swojego syna”.
„To oszczerstwo!” – krzyknęła Victoria. „Chcę tylko tego, co najlepsze dla Daniela!”
„Chcesz mieć wszystko pod kontrolą” – powiedziałem.
Sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem długopis.
„A pan, doktorze Sterling” – powiedziałem, unosząc długopis – „właśnie dopuścił się pan błędu medycznego, oszustwa i spisku mającego na celu skrzywdzenie kogoś”.
„Co to jest?” – mruknął Sterling, wpatrując się w długopis.
„To dyktafon” – uśmiechnąłem się. „Nagrywam, odkąd weszłam do poczekalni. Nagrywasz, jak diagnozuję śmiertelną chorobę, która nie istnieje. Nagrywasz, jak naciskasz na mnie, żebym natychmiast dokonała aborcji. Nagrywasz, jak kłamię o możliwości przeżycia zdrowego płodu”.
Sterling osunął się na krzesło. Wyglądał, jakby miał zwymiotować.
Rozdział 3: Pozwolenie
„Oddaj mi ten długopis” – syknęła Victoria, rzucając się na mnie.
Cofnęłam się. „Nie dotykaj mnie, Victoria. Jeśli mnie dotkniesz, dodam napaść seksualną do listy”.
„Eleno, bądź rozsądna” – błagała Victoria, natychmiast zmieniając taktykę. „Możemy znaleźć rozwiązanie. Ja… Po prostu się martwiłam! Zostałam źle poinformowana!” – powiedział mi Marcus…
„Nie zawiedź mnie, Victoria!” – krzyknął Sterling. „To ty do mnie przyszedłeś! Powiedziałeś, że chcesz rozwiązać problem! Zaproponowałeś mi współpracę w nowej klinice!”
„Zamknij się!” krzyknęła Victoria.
„Też mam to nagranie” – powiedziałem. „Dziękuję, Marcus.”
Chwyciłem torbę.
„Oto, co się stanie” – powiedziałem.
„Doktorze Sterling, zniszczy pan ten formularz zgody. Wydrukuje pan moją dzisiejszą dokumentację medyczną, tę, którą komputer automatycznie zapisał, zanim ją pan usunął. A potem zrzeknie się pan prawa do wykonywania zawodu lekarza.”
„Moje prawo jazdy?” jęknął Sterling. „Mam rodzinę.”
„Ja też” – powiedziałem, dotykając brzucha. „A pan próbował go zabić.”
Odwróciłem się do Victorii.
„Ty też.”
Victoria usiadła i próbowała odzyskać spokój. „Nie może mi pan grozić. Jestem Vance’em. Mam prawników.”
„Jestem tego pewien.”
